WRCLW RYE RIS: wrocławskie wspomnienia

wrclw rye ris browar stu mostow

Czas zasuwa jak mały samochodzik! Przecież dopiero co byłem na otwarciu Browaru Stu Mostów, a dziś ekipa jest już po pierwszych urodzinach.

Mam bardzo ambiwalentny stosunek do Wrocławia. Z jednej strony uważam to miasto za jedno z najpiękniejszych w naszym kraju. Mieszkałem tam przez rok i zachwyciłem się jego niezwykłą atmosferą. To także raj dla piwoszy, z którego czerpałem pełnym garściami. Tam też przeżyłem wiele z najpiękniejszych chwil w życiu osobistym i zawodowym. Bywa, że tęsknię za tym miastem.

Człek to jest jednak taka maszynka, że zazwyczaj zła mniejszość przesłania mu pozytywną większość, przeto życiowe komplikacje, których Wrocław był sceną sprawiły, że jakoś nie mam wielkiego parcia do powrotu. Bywam na Dolnym Śląsku w sprawach „pracowniczych”, piwnych i muzycznych. I to wystarczy.

Nie zmienia to faktu, że bardzo lubię tamtejszy piwny underground. Ot, choćby Browar Stu Mostów. Zarówno ekipę firmy, miejsce, w którym warzy oraz większość piw. Mieszkając we Wrocławiu co jakiś czas wpadałem w odwiedziny – pierwszy raz 11 grudnia 2014 r., kiedy to miałem przyjemność uczestniczyć w otwarciu browaru.

> TAK BYŁO NA OTWARCIU BROWARU STU MOSTÓW – ZOBACZ FOTORELACJĘ

Już wtedy pytałem Arlettę i Grześka, właścicieli BSM, czy mają możliwość i plany warzenia ekstraktywnych petard. Dowiedziałem się, że powyżej 21 Blg bez cukru niestety się nie obejdzie, ale przecież możemy przymknąć na to oto. Dokładnie rok później ukazało się pierwsze bombowe piwo – WRCLW Rye RIS, czyli imperialny Stout z żytem w zasypie. Warto było czekać?

browar stu mostow rye ris

ZAPACH: po zrzuceniu kapsla wita mnie czekolada oraz paloność w stylu słonych paluszków. Co ciekawe wyczuwam także orzechy oraz ciasteczko. Pozytywną stronę bukietu uzupełnia śliwka i subtelne muśnięcie migdałem. Daje o sobie znać, niestety, także alkohol.

PIANA: beżowa powłoka, złożona z drobnych i średnich pęcherzy. Nie jest przesadnie wysoka, za to bardzo trwała i o ślicznym koronkowaniu.

KOLOR: czarny, nieprzejrzysty.

SMAK: koleżka, który czaił się na końcu aromatu, podbija także smak. Alkohol. Bardzo, bardzo wyczuwalny, wręcz dominujący. Próbują go przykryć powidła śliwkowe, czekolada, kawowa paloność i ciasteczko. Kompleksowość wspaniała, no ale cóż z tego… Na plus oleista faktura i drobne wysycenie.

Bardzo szkoda tej alkoholowości, która zabija przyjemność z degustacji. Gdyby nie ona piałbym z zachwytu.

WRCLW RYE RIS
Browar Stu Mostów

Imperial Stout
Warka: 9.12.2015
Skład: woda; słody jęczmienne, żytnie, czekoladowy pszeniczny; chmiele; cukier; drożdże
Cyferki: alkohol 10,2% obj., ekstrakt 23%, 62 IBU
Cena: 12 zł (Strefa Piwa, Kraków)

piwo6

Soundtrack: mam wrażenie, że już o tym pisałem, ale… Płyta „All Of A Sudden I Miss Everyone” Explosions In The Sky stanowi swoisty soundtrack do książki „The Catcher in the Rye” (po naszemu „Buszujący w zbożu”). No a skoro omawiane piwo także jest „Rye”… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *