ARBOR TRIPLE HOP 18: chmury na zachodzie

Arbor Triple Hop

Odkryłem swoją nową namiętność: podziwianie wschodu lub zachodu słońca z dachu opuszczonego parkingu, podlane dobrym piwem.

Niektórzy inwestorzy nie liczą się z kosztami – kupują teren, rozpoczynają budowę i mają nadzieję, że jakoś dociągną ją do końca. Chyba najsłynniejszą taką inwestycją w kraju jest Szkieletor, który straszy już kolejne pokolenie krakusów.

Wrocław aż tak efektownego martwego budynku nie ma, za to znajdzie się kilka niedokończonych, które są siedliskiem libacji, gimnazjalistów przeżywających swoje pierwsze razy (czy to alkoholowe, papierosowe czy seksualne), a także… fanów fotografii, szukających w upadłym industrialu inspiracji.

Tak się składa, że dosłownie kilkaset metrów od naszego mieszkania stoi niedokończony parking samochodowy, który prędzej się rozsypie, niż ktoś go uruchomi. Potężny, wielopoziomowy gmach z jednej strony straszy, z drugiej pociąga. My lubimy się tam skradać, by wyjść na szczyt i napawać się panoramą miasta oraz wschodem lub zachodem słońca.

Ostatnio towarzyszyło nam piwo z brytyjskiego browaru Arbor, działającego od 2007 roku w Bristolu. Ekipa ma na koncie sporo udanych piw, a  jedną z ich kultowych serii jest Triple Hop. To pale ale nachmielone różnymi (zawsze trzema) odmianami. Po wypróbowaniu warki numer 18 stwierdzam, że piwny Zachód nam już nie ucieka – Polska może pochwalić się o wiele ciekawszymi piwami! Mam nadzieję, że wkrótce nasze produkty storpedują przynajmniej Europę. Zanim jednak to nastąpi, słów kilka o degustowanym piwie.

Arbor płyn

Zapach: sporo owoców, wśród których pierwsze skrzypce gra ananas, dzielnie wspomagany przez limonkę i grejpfrut. Miło łechce po nosie słodka żywica, nieco gorzej, że dołącza do niej jajeczna siarka.

Piana: średniej wysokości biała powłoka złożona z drobnych pęcherzy. Bardzo dobry lacing.

Kolor: pomarańczowy i zmętniony niczym Vibovit.

Smak: ananas schodzi z piedestału, a jego rolę przejmuje limonka, uzupełniana przez brzoskwinię. Niestety, jest to bardzo wodniste i mało treściwe piwo, z minimalną goryczką. Zupełny brak akcentów słodowych. Wysycenie bardzo niskie, co jeszcze wzmaga wrażenie wodnistości. Szkoda.

18. wcielenie serii Triple Hop to propozycja bez szaleństw. Utwierdza mnie ona w przekonaniu – o czym już pisałem – że nasi piwowarzy przerośli wielu szanowanych kolegów z innych krajów. Europo – już wkrótce ci pokażemy!

ARBOR TRIPLE HOP #18
Arbor

Pale Ale
Skład: woda; słody jęczmienny i pszeniczny; chmiele Chinook, Citra i Galaxy; drożdże
Cyferki: alkohol 4% obj.
Cena: 15,50 (Drink Hala, Wrocław)

piwo5

Soundtrack: narobili szumu na Open’erze, mówi się o nich debiut roku. Mnie Royal Blood tyłka nie urwali, ale singel mają świetny:

(Visited 24 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *