Nasze drugie piwo: Deprywacja

deprywacja browar gestwa

AIPA Browaru Gęstwa odkapslowane! Pierwsze jasne piwo uwarzone przeze mnie i Kokosa jest prawie takie, jak zamierzaliśmy.

To było jasne jak słońce – AIPA musiało być jednym z pierwszych piw, jakie uwarzymy i to z kilku względów. Raz, że to symbol rewolucji, dwa – oczywiście je lubimy, a trzy – powiadają, że jest to piwo trudne do przygotowania. Aha, jest wyzwanie!

Faktycznie, łatwo nie było. Dość długa filtracja, zabawa z mnóstwem chmielu i próba takiego ułożenia receptury, by ładnie pachniało, było gorzkie, ale w przyjemny sposób – to spore wyzwania. No i fermentacja, jak każdy piwowar wie, najważniejszy element całego procesu, której ze względu na kosmiczne upały nie byliśmy w stanie do końca kontrolować. Na szczęście wyszło całkiem dobrze.

SKĄD TA NAZWA

Zanim o samym piwie, słówko o nazwie. Deprywacja oznacza ciągłe niezaspokojenie jakiejś potrzeby (sami sobie możecie dopowiedzieć, jakiej). Co to ma wspólnego z naszym AIPA? Otóż warzyliśmy to piwo w nocy – bo tak. Ergo: raczej się nie wyspaliśmy.

Problemy z wysypianiem miał w młodości, podobno, Steve Jobbs. Tak przynajmniej stoi w jego biografii, którą w czasie warzenia czytała Kokosowa Magda. Boss Apple’a rzekomo dawał mocno w palnik oraz brał dragi, przez co zarywał nocki. Twórcy książki zamiast nazwać go na ten przykład ćpunem, skwitowali, że „kontemplował deprywację snu”. Aha.

BROWAR GĘSTWA – DEPRYWACJA – WRAŻENIA

Dość gadania o pierdołach, pora na degustację. Zapach jest naprawdę przyjemny: mnóstwo cytrusów (pomarańcza i limonka), odrobina żywicy oraz lasu. Byłbym jeszcze bardziej rad, gdyby udało się ten aromat jeszcze podkręcić. Czuć też, niestety, nieco estrów od fermentacji w zbyt wysokiej temperaturze.

Piana to czysta poezja. Lekko kremowa, drobno pęcherzykowa, gęsta, wysoka i bardzo trwała, lacing też elegancki. Jestem bardzo zadowolony.

koloru, a konkretnie przejrzystości, już nieco mniej. Jasna miedź była spodziewana za sprawą dodatku słodu monachijskiego, natomiast po tym, co zobaczyłem w trakcie rozlewu, spodziewałem się większej klarowności.

AIPA Deprywacja

Deprywacja okazuje się być piwem rześkim w smaku. Najpierw owoce podbijają wrażenie słodyczy, by po chwili oddać miejsce wytrawności oraz potężnej, leśnej goryczce. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że owa nieco zalega na podniebieniu. Z i tego faktu jestem mocno niezadowolony. O przyczynach będzie później.

Ogólnie oceniam Deprywację jako piwo udane, ale wymagające kilku korekt.

RECEPTURA

Oczywiście, przygotowując Deprywację inspirowaliśmy się dokonaniami ludzi mądrzejszych od nas, ale nie obyło się bez własnego zamieszania w znalezionych w sieci recepturach. Informacyjnie: brzeczka nastawna miała 22 litry. Do fermentora trafiło z kolei 18 l, a to za sprawą – oczywiście – odparowania oraz mętów po chmielu. Nie chciało nam się bawić z ich filtrowaniem.

Ekstrakt początkowy: 16 Blg
Alkohol: ok. 6,8%
IBU: ok. 75

Zasyp:

  • Pale Ale – 5 kg
  • Monachijski – 1 kg

Chmiele:

  • Simcoe – 100 g
  • Cascade – 50 g

Drożdże:

  • Fermentis S-04

PROCEDURA

Zacieranie:

  • 64 stopnie – 90 minut
  • 73 stopnie – 10 minut
  • 76 stopni (mash-out) – 1 minuta

Warzenie:

  • 60 minut
  • łyżeczka mchu irlandzkiego – 10 minut

Chmielenie:

  • 40 g Simcoe – 60 minut
  • 15 g Simcoe – 30 minut
  • 45 g Simcoe – 0 minut
  • 20 g Cascade – 0 minut
  • 30 g Cascade – fermentacja cicha

Fermentacja:

  • burzliwa – 7 dni
  • cicha – 14 dni
  • leżakowanie w butelkach – 19 dni (do momentu pierwszej degustacji)

Deprywacja AIPA

GARŚĆ UWAG

Warzenie pierwszego jasnego piwa oczywiście przyniosło sporo ważnych (dla mnie) spostrzeżeń, którymi chciałbym się z wami podzielić:

  • Muszę wypróbować wężyk z oplotu – w chwili, gdy czytacie te słowa, prawdopodobnie właśnie to robię. Fałszywe dno nie spełnia moich oczekiwań odnośnie tempa oraz jakości filtracji – do kotła warzelnego trafił niezbyt piękny żur, mimo kilkukrotnego zawracania. Podobno wężyk działa lepiej – sprawdzę to.
  • Mech na razie tak – co prawda finalna klarowność nie jest tak dobra, jak się spodziewałem przy butelkowaniu, niemniej i tak piwo wygląda o wiele lepiej, niż w trakcie wlewania do fermentora. A może chodzi o…
  • Długa fermentacja cicha – piwo leżało w fermentorze dwa tygodnie i muszę przyznać, że po tym czasie prezentowało się całkiem ładnie. Drożdże, osad białkowy oraz chmiel z cichej opadły na dno.
  • Woreczek muślinowy na wszelki wypadek – nie zamierzam używać tego tałatajstwa w czasie samego warzenia, ale już jako nakładkę na wężyk (w czasie dekantacji) – jak najbardziej. Woreczek nieźle wyłapuje chmiel, który nie zdążył opaść, bądź też wzbił się w czasie przelewania piwa. UWAGA! Pamiętajcie o wyparzeniu woreczka.
  • Zacieranie w wyższej temperaturze – jak już pisałem, piwo wyszło cholernie gorzkie (dobrze), ale w sposób mało szlachetny (nie dobrze). Ziomale, którzy prześledzili recepturę jako jedną z możliwych przyczyn wskazują zbyt niską temperaturę zacierania, która poskutkowała wysokim odfermentowaniem i w rezultacie brakiem kontry dla goryczki. Przy kolejnym piwie podniosę temperaturę do 67 stopni.
  • Gęstwa „robi robotę” – dobrze przygotowana gęstwa potrafi rozhulać fermentację, niż świeże „suchary” – ot, takie moje zaskoczenie.
  • Chmielenie na zimno urywa głowę – Deprywacja nie pachniałaby ani w połowie tak przyjemnie, gdyby nie chmielenie na zimno. Zaczynam skłaniać się ku opinii, że to tak naprawdę ono, a nie wrzucanie roślinki na koniec gotowania, daje prawdziwego kopa.

I to by było na tyle. Kolejne piwa browaru Gęstwa będą jeszcze lepsze! 🙂

(Visited 933 times, 6 visits today)

3 komentarze na temat “Nasze drugie piwo: Deprywacja

  1. Jako, że także i moim numero duo był AIPA to dorzucę dwa grosze od siebie.

    Mam dokładnie ten sam problem z klarownością – nie wiem czy to nie wina filtracji – chyba także zainwestuję w wężyk. Nawet 21 dni leżakowania w butelkach, z czego ponad 10 dni w lodówce nic nie dało – osad się zbiło, a piwo jak było mętne tak jest. Jak widzę u was mech troszkę pomógł, ale chyba też oczekiwaliście lepszego efektu.

    Co tam idzie jako trzecie? Ja już jutro butelkuję sweet stouta 🙂 Pozdrawiam.

    • Właśnie przeprowadzamy wysładzenie przy użyciu węża – wcale nie jest bardziej klarowne 😀
      Następnym razem będzie kombo: wąż plus fałszywe dno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *