WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA: dajcie się ponieść!

WFP Logo

Wielkie niedopatrzenie piwnej braci wreszcie naprawione! W dniach 10-12 października odbędzie się pierwsza edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa, imprezy na jaką stolica już dawno sobie zasłużyła.

Festiwali z browarkiem w roli głównej ci u nas coraz więcej. Hajp na piwo spowodował, że od kilku lat w całej Polsce tego typu imprezy rosną jak grzyby po deszczu, przyciągając coraz więcej piwoszy i ludków, którzy dopiero zaczną jarać się złocistym trunkiem. Częstokroć właśnie za sprawą wizyty na festiwalu.

Warszawę koniunktura dziwnym trafem pomijała. Nowe browary i knajpy piwne rosły w siłę, a o branżowym wydarzeniu nie było ani widu, ani słychu. Wreszcie w swoje ręce sprawy wzięli ludzie, którzy na piwie znają się jak mało kto: Paweł Leszczyński, prezes Mazowieckiego Oddziału PSPD i Jacek Materski, twórca browaru Artezan, a przy okazji wyśmienity sędzia piwny. W kilka miesięcy udało im się poskładać Warszawski Festiwal Piwa, który – jak wspomniałem – odbędzie się w dniach 10-12 października Centrum Konferencyjno-Targowym przy ul. Domaniewskiej 37A. O szczegółach tego przedsięwzięcia rozmawiałem z jego twórcami.

Jerry Brewery: Cześć. Można powiedzieć – „Nareszcie!”. Stolica wreszcie doczeka się festiwalu piwnego. Opowiedzcie, kiedy zrodziła się idea jego zorganizowania i kiedy ruszyły przygotowania?
Paweł Leszczyński i Jacek Materski:
Przede wszystkim – o wiele za późno. Tak to jakoś wychodzi z tą Warszawą, że siedzi cicho. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego jeszcze nie ma tu dziesięciu rzemieślniczych browarów na dobrym poziomie. Tak jak kiedyś do jedynego multitapu, z paroma kranami, trzeba było jeździć na mniej popularną stronę Wisły. Ale jak już wybuchło, to ruszyła fala i ta fala porwała nas ze sobą. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Co tydzień nowa premiera. Do znudzenia piwa z najlepszych europejskich browarów craftowych. To się aż prosi o festiwal! Ten festiwal w Stolicy musiał się pojawić. Czekaliśmy i czekaliśmy, i nic. Tylko jakiś koncern organizował sobie festiwal kultury piwnej. No bez jaj.
Wiec Jacek powiedział, że my musimy to zrobić. Najpierw się krygował, walczył ze sobą, bo to pełno roboty, a tu etat i nowy browar w otwarciu. Więc stwierdził, że wrobi w to Pawła, który lubi organizować i ma w tym trochę doświadczenia. W końcu to on animuje piwowarów w mazowieckim, a kiedyś robił dużo koncertów i nawet parę festiwali.
Pierwsze spotkania odbyły się jeszcze przed wakacjami. Też o wiele za późno. Przede wszystkim musieliśmy znaleźć miejsce, o to w Warszawie najtrudniej. Baliśmy się deszczu, chyba nikomu piwo aż tak nie smakuje, kiedy kapie na głowę. Wiele zależało od sali. Jaka wielkość, jak daleko od centrum. No i ile będzie trzeba zapłacić, wiadomo przecież, że czynsze są w Warszawie wysokie…

No właśnie – miejscówka. Wasz wybór padł na Centrum Konferencyjno-Targowe przy Domaniewskiej…
Nie stać nas jeszcze na stadion, a targi Expo też życzą sobie niemało. Jak wspominaliśmy, zależało nam na dachu. W październiku to kluczowa sprawa (a od razu wiedzieliśmy, że festiwal musi być w październiku). Niejedną miejscówkę zwiedziliśmy. Robiło się już gorąco, dosłownie i w przenośni, bo zaczynało się lato, a my wciąż nic nie mieliśmy. A tu Jacek znalazł tę halę na Domaniewskiej. Świetne warunki, idealny rozmiar, dobry dojazd, przemyślana infrastruktura (czyli coś na co goście nie zwracają uwagi jeśli tylko działa).

Jakie założenia mieliście startując z przygotowaniami do WFP?
Naszym głównym, największym i podstawowym założeniem jest stworzenie takiej imprezy, takiego festiwalu, na jakim sami chcielibyśmy przez tydzień szaleć bez przytomności. Trochę już widzieliśmy różnych piwnych wydarzeń w Polsce i za granicą, trochę się najeździliśmy i wiemy, co nam się podoba, co nie. Jasne, kolejek nigdy się nie przewidzi, ale już wystawców można zapraszać z głową. Z resztą, jakich tam wystawców. To nasi koledzy i koleżanki, z którymi łączy nas pasja. Naprawdę o piwie możemy gadać godzinami, ba!, dniami! Przy piwie naturalnie jeszcze dłużej. Nawet gastronomię w większości rekrutowaliśmy wśród klientów warszawskich multitapów. Chcemy się z nimi spotkać i zobaczyć, co tam nowego nawarzyli, nagotowali. Tak, jak wcześniej spotykaliśmy się razem, gdy byliśmy tylko piwowarami domowymi. Mamy w naturze, żeby pochwalić się, co tam za piwko przygotowaliśmy, popróbować różnych smaków. Zobaczcie, to fajni ludzie, którzy mają wiele do powiedzenia, nie tylko w temacie piwa.
Naszego festiwalu nie adresujemy z resztą tylko do piwnych geeków. Z nimi na pewno i tak się spotkamy, tak jak wpadamy na siebie po knajpach w Polsce i na całym świecie. Adresujemy go do tych, którzy chcieliby zobaczyć, jak może smakować piwo. Co takiego dzieje się w Polsce i na świecie, że wszyscy zaczynają wariować na punkcie chmielowego słodu. Po jednej stronie wariaci, którzy poświęcili swoje życie piwu, a z drugiej ludzie, którzy potrafią docenić pasję i ciężką pracę. Proszę bardzo, poznajcie się.
Na ile to założenie udało się zrealizować, to na razie trudno powiedzieć. Wypowiemy się pewnie po festiwalu, jak już trochę ochłoniemy. No i nie przewidzieliśmy jednego mankamentu: niestety, jako organizatorzy, w trakcie imprezy będziemy musieli poważnie ograniczyć degustację. A szkoda. Naprawdę, ktoś inny mógł to wszystko zorganizować.

WFP Plakat

Zaskoczyło mnie, że jak dotąd zgłosiło się, tudzież zgłoszono, więcej browarów z zagranicy niż z Polski. Czy taki był Wasz cel?
Musimy sobie tu jedną rzecz powiedzieć: polskie prawo skonstruowane jest w taki sposób, że zagraniczne browary nie mogą się oficjalnie wystawiać ze swoim piwem. Musiałyby zarejestrować działalność w Polsce i spełnić pełno dodatkowych warunków (które i tak muszą spełniać nasi dystrybutorzy). Dlatego zagraniczniakom łatwiej jest współpracować z już istniejącymi firmami: dystrybutorami, innymi browarami bądź lokalami piwnymi. Nawet sprowadzanie beczek i butelek z mikrobrowarów jest bardzo skomplikowane. Ale ponieważ mamy w Polsce świetnych dystrybutorów, a niektóre z naszych browarów zaprzyjaźniły się już z browarami nowofalowymi zza granicy, udało nam się to zebrać do kupy i przygotować jedną, świetną ofertę piwa lanego. Jednak, poza paroma wyjątkami, browary zagraniczne nie będą wystawiać się osobiście. Co nie znaczy, że nie wiedzą o tej inicjatywie i nie trzymają za nas kciuków. To na razie pierwsza edycja i nie mieliśmy chociażby środków, żeby pozapraszać gwiazdy światowego kalibru, Ale wszystko przed nami, miejmy nadzieję, że w przyszłości sami będą chcieli się pojawić w Warszawie.
Oczywiście sukces piwnego festiwalu to nie tylko ambicje twórców i ciężka praca. To nie tylko świetne piwa polane podczas wydarzenia. Czasami coś po prostu nie zaskoczy. Zabraknie entuzjazmu, energii. Ludzi zabraknie. Festiwal musi być nie tylko sukcesem organizacyjnym i logistycznym, lecz również komercyjnym, szczególnie z punktu widzenia wystawców. Wielu z nich namówiliśmy, żeby przygotowali najbardziej szalone piwa ze swojej oferty. Często dość drogie, które nie mogły by pojawić się poza Warszawą. Jest takie powiedzenie, że klient głosuje portfelem. Przygotowujemy festiwal od początku do końca nowofalowy i sprawdzamy, na kogo zagłosują warszawiacy i ludzie z całej Polski. Na kogo zagłosujecie?

Ja z chęcią zagłosuje na jakieś wyjątkowe, niespotykane dotąd w naszym kraju piwa. Czy takowe pojawią się w Warszawie?
Oczywiście, że tak! Ale pozwolimy sobie na to pytanie nie odpowiadać jeszcze konkretnie. Do festiwalu zostało trochę czasu, a my cenimy sobie dobrą dramaturgię i lubimy podgrzewać atmosferę. Również wiele zagranicznych piw będzie miało w Warszawie swoją polską premierę. Ale, co równie ważne, na festiwalu będzie można spróbować piw, które przewinęły się już przez krany multitapów, ale które zdążyły zniknąć z oferty. Przypomnieć sobie ich smak, porównać z innymi. Duże miasta chłoną dobre rzemieślnicze piwo jak gąbka i wystarczy czasem przegapić dzień premiery i dana warka jest już nie do dostania.

A czy pojawią się jakieś nowe polskie browary?
W tym temacie zostaliśmy poproszeni o utrzymanie tajemnicy. 🙂 Ale można spodziewać się nowej jakości na polskiej scenie. 🙂 Natomiast trudno o wielkie zaskoczenie w temacie mikrobrowarów. Uruchomienie produkcji to czasem rok papierologii, budowy, zezwoleń. Do tego dochodzą problemy z koncesją, nieprzewidywalne opóźnienia. Więc nowe browary nie wyskakują jak Filip z konopi.

WFP Domaniewska

Okej, mam ogólny ogląd na to, co dane będzie wypić odwiedzającym WFP. Opowiedzcie o dodatkowych atrakcjach. Czy odbędzie się giełda birofiliów, tudzież pokaz foodpairingu?
Jasne, chłopaki z Mazowieckiego Oddziału Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych właśnie pracują nad programem i umawiają szczegóły z prelegentami. Część już jest potwierdzona, ale szczegóły będziemy ogłaszać. Na pewno będą wykłady (zaawansowane i dla początkujących piwoszy), panele dyskusyjne, warsztaty. Część zajęć będzie płatna, część dostępna za darmo. O pomoc w poprowadzeniu tych punktów programu zwracamy się do znanych specjalistów w branży, piwnych blogerów i piwowarów domowych. Wstępne plany są bardzo ambitne i, jeśli uda się je zrealizować choćby w połowie, powinno pojawić się wiele ciekawych tematów.

Domyślam się, że być może jeszcze za wcześnie na to pytanie, ale powiedzcie, co z planami długofalowymi? Czy WFP będzie imprezą cykliczną?
Na to pytanie nigdy nie jest za wcześnie. Oczywiście, planując festiwal, sami musieliśmy na nie odpowiedzieć. Nie tylko chcemy, aby Warszawski Festiwal Piwa był wydarzeniem cyklicznym, ale chcielibyśmy, aby odbywał się raz na pół roku. A co, branża ma tyle do pokazania, że i to może się okazać za rzadko! Lawina dopiero nabiera tempa i rynek co i raz nas zaskakuje. Nowe piwa (coraz lepsze!) z Polski i ze świata spływają do nas szerokim strumieniem. Ciekawe produkty są tanie i łatwo dostępne. Nawet nie marzyliśmy o tym parę lat temu! A do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja.
Ale zobaczymy, jak to wyjdzie. Bez wsparcia i pomocy miłośników piwa możemy sobie organizować, tylko co z tego. To jest impreza dla Was, chcielibyśmy, abyście nam zaufali i zrobimy wszystko, aby tego zaufania nie zawieść. Do zobaczenia na festiwalu. Dajcie się ponieść!

4 komentarze na temat “WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA: dajcie się ponieść!

    • Na razie na ten temat nie ma żadnych informacji, ale podejrzewam, że wzorem innych festiwali piwa, liczba wejściówek będzie nieograniczona (w każdym razie na pewno dla wszystkich wystarczy), a być może wjazd będzie za free. 😉

      • Wstęp jest płatny (5 zł dziennie), ale bilet będzie można zakupić bez problemu przy wejściu. Pewnie też od września ruszymy ze sprzedażą pakietu startowego, w skład którego wchodził będzie teku, torba, katalog i bilet na cały festiwal.

  1. Pingback: O Warszawskim Festiwalu Piwa na blogu Jerry BreweryWarszawski Festiwal Piwa : Warszawski Festiwal Piwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *