THROWBACK THURSDAY PLUS: Rowing Jack i Saint No More 2015

TT+ AleBrowar

Wiosłujący Jacek to jeden z tych koleżków, dzięki którym i ja, i Ty zakochaliśmy się w piwnej rewolucji. Nie mów, że było inaczej.

Stali Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że moja miłość do kraftu zaczęła się od spotkania na życiowej drodze Imperium AtakujePinty. Piwem numer dwa był z kolei właśnie Rowing Jack mój pierwszy świadomy wybór.

Po sławetnej imprezie i wypiciu buteleczki IA olśniło mnie, że można inaczej. Poszukałem więc sklepu we Wrocławiu z piwem innym, niż zwykłe. Internety podpowiedziały mi Drink Halę. Tam zaś trafiłem na lodówkę po brzegi zapełnioną piwami AleBrowaru, o którym gdzieś już słyszałem.

Magda, kobieta Kokosa, ma swój warsztat zaraz obok House Of Beer i wspominała, że mają tam taki sztos. Mówił o nim także Maciek (ten od zajebistego bloga ze zdjęciami) – że raz był ze znajomymi w knajpie, wypił jakieś piwo AleBrowaru i od tego czasu uważa go za najlepszy browar w tym kraju.

Nazwa Rowing Jack padała w jego kontekście bardzo często, więc gdy tylko zobaczyłem charakterystyczną zieloną butelkę, postanowiłem, że będzie moja. Odpaliłem. Kolejny kop w ryj. Właśnie wtedy zyskałem pewność, że chcę pisać o piwnej rewolucji.

Dziś w moich łapskach znalazła się 100. warka Jacka i  niecierpliwie przebieram nóżkami przed jej degustacją. Dokładnie tak samo, jak ponad dwa lata temu. I to jest, proszę Państwa, prawdziwy sukces. Mimo kilku tysięcy tytułów, które w między czasie pojawiły się na naszym rynku, Rowing Jack ciągle wywołuje ciary, jest wręcz trunkiem kultowym.

Degustację jubileuszowej warki postanowiłem przeprowadzić w towarzystwie najnowszego wcielenia Saint No More, które tym razem powstało przy pomocy Kjetila Jikuna. Znakomity norweski piwowar podziękował za uwagę w Nøgne Ø (firma trafiła w ręce koncernu) i założył własne Σ ολο (cudowny strzał w stopę jeśli chodzi o nazwę), a jednym z pierwszym wywarów stworzonych pod tą marką jest właśnie świąteczna kooperacja z AleBrowarem. Jednak zanim dam znać, jak wyszła, rzućmy okiem, nosem i gardłem na klasykę.

ROWING JACK
AleBrowar

India Pale Ale
Warka: 06032016 (100)
Cyferki: alkohol 6,2% obj., ekstrakt 16 Blg, 70 IBU
Skład: woda; słody Pale Ale, pszeniczny, wiedeński, Carapils, zakwaszający; chmiele: Simcoe, Chinook, Citra, Cascade, Palisade; drożdże US-05
Cena: 7,50 zł (Strefa Piwa, Kraków)

alebrowar rowing jack

Jacek jest dokładnie taki, jakim go pamiętam od pierwszego kontaktu. I choć na przestrzeni tych kilku lat AleBrowarowi zdarzało się wypuścić słabsze warki swojego kultowego trunku, to jednak do najnowszej nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

Od zrzucenia kapsla dostajemy po nosie sosną, pomarańczą, żywicą, mango i melonem. Dziś ten stopień nachmielenia i intensywności ciężko nazwać ekstremalnym, ale aromat nadal „robi robotę”.

Pierwszy akord Rowing Jacka jest słodki od słodów i lekko pomarańczowy. W drugim pojawia się charakterystyczna rześkość od białych owoców i igliwia. Na finiszu zaś dostajemy bardzo mocną, leśną goryczkę, nieco zalegającą.

Czy RJ może jeszcze powalić na glebę? No raczej nie. Ale czy po tylu latach trzyma klasę? Jak najbardziej tak.

SAINT NO MORE 2015
AleBrowar & Σ ολο

Black Double Rye IPA
Warka: 06032016
Cyferki: alkohol 8,7% obj., ekstrakt 20%, 70 IBU
Skład: woda; słody Pale Ale, monachijski, Caramunich, Pale Rye, Cararye, mlanoidynowy, palony jęczmień, pszeniczny czekoladowy, Carafa Special II; cukier Candy Dark; chmiele Chinook, Mosaic, Centennial, Simcoe, Cascade; drożdże US-05
Cena: 8,80 zł (Strefa Piwa, Kraków)

alebrowar saint no more 2015

Najnowsza odsłona świątecznej serii AleBrowaru nie idzie już tak jednoznacznie w gorycz, oferując zdecydowanie więcej doznań, niż zeszłoroczna. Co więcej – zaryzykuję stwierdzenie, że to jedno z dwóch-trzech najlepszych piw tercetu w tym roku (nie piłem jeszcze porteru ze śliwką).

Po zrzuceniu kapsla mój pokój wypełnia się zapachem pomarańczy i cytryny, a po przelaniu do szkła wyraźnie można wyczuć akcenty tytoniu, czekolady, żywicy oraz lasu. Jest śwież i słodko.

Smak rozpoczyna się od bardzo słodkiego uderzenia pomarańczy, później do głosu dochodzą igliwie i czekolada, by całą zabawę zakończyć mocarną cytrusowo-świerkową goryczką. SNM 2015 to piwo gładkie i oleiste. Tak jak lubię. Świetny prezent pod choinę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *