Samsung trzyma rękę na pulsie

Samsung_Gear_Fit

Samsung Gear Fit, fot. materiały promocyjne

I to dosłownie. Koreańczycy wymyślili sobie, że zadbają o nasze zdrowie i urodę – dobrze kombinują.

O tym, co jeszcze elektronicznego można by nam wcisnąć, pisałem już jakiś czas temu, z delikatnym przymrużeniem oka. Nie ukrywajmy: ludzkość przez wiele tysięcy lat dawała sobie doskonale radę bez inteligentnych sprzętów i z pewnością nadal by sobie radziła, gdyby nie ambicje największych koncernów elektronicznych. Skoro wcisnęli większości z nas dotychczasowe produkty, pora na kolejne.

Podczas wczorajszej prezentacji w trakcie Mobile World CongressBarcelonie, Samsung pokazał kilka świeżynek, które zmuszą nas do wysupłania sporych sum ciężko zarobionych pieniędzy. Po pierwsze: Galaxy S5, kolejny reprezentant sztandarowej linii azjatyckiej firmy. Choć w wyglądzie od poprzednika różni się niewiele, to w środku załadowano nowy, szybszy hardware (choć dwurdzeniowy procesor 1 GHz już tak wielkiego wrażenia nie robi…), który skierowany jest przede wszystkim do osób aktywnych, chcących robić wysokiej jakości zdjęcia w mgnieniu oka, po czym – jeszcze szybciej – pochwalić się nimi w sieci. Do tego nowa bateria, skłonna przetrwać nawet trzy dni eksploatacji, a także nowinki: odświeżony, autorski interfejs (działający jako nakładka na system Android KitKat 4.4.2), czytnik pracy serca, możliwość używania odcisku palca do kodowania wiadomości i m.in. płacenia przy pomocy PayPall. Ufff – nieźle.

Jednak największą gwiazdą godzinnego pokazu był Samsung Gear Fit, czyli opaska na rękę, która pozwoli nam bezprzewodowo połączyć się ze smartfonem, będzie mierzyła nasze parametry (m.in. puls), pozwoli odczytać przychodzące wiadomości bez konieczności sięgania po telefon, czy też umożliwi słuchanie muzyki. Posiada również tak bzdurną funkcję, jak wyświetlanie godziny, ale kto by na to zwracał uwagę w urządzeniu zegarkopodobnym. Jak podkreślali prezentujący sprzęt przedstawiciele firmy, chodzi o to, by pomóc nam dbać o zdrowie i figurę, by sprawić, że poczujemy się dobrze.

Czy nam to wszystko jest potrzebne? Czy faktycznie dzięki nowym akcesoriom będziemy lepiej kontrolowali własne ciało, utrzymywali odpowiednią wagę i w ogóle – staniemy się zdrowsi? Nie sądzę, wszak mniej żreć i więcej się ruszać możemy i bez magicznego telefonu Samsunga oraz równie niezwykłej zegarko-bransoletki. Sęk w tym, że ze zdrowiem jest tak jak z seksem – zawsze się sprzedaje. Jeśli więc nie wiesz, po co masz kupić dany przedmiot, wytłumacz sobie, że to dla własnego dobra. To zawsze działa – ja tak robię z piwem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *