iDee dla Tima Cooka

Tim Cook, fot. Valery Marchive

Tim Cook, fot. Valery Marchive

Apple skuteczniejsze od Lenina. Po zdominowaniu elektronicznego wycinka naszego życia, pora na samochody.

A przynajmniej tak uważają źródła pokroju The Next Web, które twierdzą, że Nadgryzione Jabłko porozumiało się z firmą Tesla, produkującą samochody elektryczne i ma ochotę ją przygarnąć pod swoje opiekuńcze listki. Pewnie jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim ta transakcja dojdzie do skutku, ale i tak jestem pod wrażeniem rozmachu firmy kierowanej przez Tima Cooka. Nie jestem jakimś wielkim maniakiem jej produktów, ale pomysły, dzięki którym zagarnia dla siebie kolejne fragmenty czasoprzestrzeni są imponujące.

Postanowiłem więc pomóc (odstąpię każdy pomysł za niewielką opłatą, he he he…) Apple‚owi w ekspansji i zasugerować kilka przedmiotów, które mogłyby dorobić się literki „i” przed nazwą. Wszystko ku naszej wygodzie, oraz zwiększeniu obrotów i możliwości inwigilacyjnych Wielkiego Brata:

iSzczoteczkaDoZębów – urządzenie z jedną końcówką, za to idealnie dopasowującą się do naszego uzębienia, a gdy potrzeba, zamieniającą się w nić dentystyczną. Miękkość i gęstość włosia, długość rączki, szybkość obrotów główki – te wszystkie parametry dostosowywałyby się do naszych potrzeb. Szczoteczka byłaby też zębowym policjantem i za pomocą aplikacji przesyłałaby do naszego dentysty informacje o aktualnym stanie naszej szczęki. Niepokojące przebarwienia? Kamień nazębny? Starte szkliwo?  Jeden sygnał i stomatolog wzywa nas do kontroli.

iButy – czyli obuwie, które pomaga nam już w sklepie. Dzięki specjalnym sensorom określa czy dany rozmiar jest dla nas odpowiedni i czy przypadkiem but nie będzie nas obcierał. Po zakupie pomaga nam liczyć dystans, który przeszliśmy, spalone kalorie oraz prędkość, z jaką się poruszamy, byśmy mogli naszymi osiągami zaspokoić próżność i pochwalić się znajomym na Facebooku. Obuwie owo dbałoby także o miękkość podeszwy, dobierając ją pod konkretne podłoże i tempo przemieszczania się.

iRower – gadżet dysponujący podobnymi umiejętnościami, co iButy, tyle że mierzący dystans, prędkość oraz kalorie spalone podczas pedałowania. Oczywiście rower dbałby o odpowiedni poziom ciśnienia w kołach, o miękkość (tudzież twardość) zawieszenia i pomagałby nam optymalizować przełożenie. W standardzie zawierałby wbudowany GPS oraz możliwość zatelefonowania po pomoc.

iOkulary – wiem, że na to wpadł już Google, ale nie oszukujmy się: każdy hipster wolałby chodzić z okularami z jabłkowym logo, niż z pokręconym „g”. O ich funkcjach i zaletach chyba nie muszę pisać. Ktokolwiek interesuje się technologią ten wie, że Glass to sztandarowy produkt augmented reality, pomagający nam szybko pozyskiwać informacje o otaczającym nas świecie, które do tej pory magazynowaliśmy w niewygodnych przewodnikach czy mapach.

iKufel – oczywiście nie mogło zabraknąć piwnego akcentu. Nasz inteligentny kufel liczyłby stężenie alkoholu, podawał wartość ekstraktu, określał barwę i goryczkę, a także rozpoznawał drożdże, chmiele, słody i dodatki użyte w trakcie produkcji piwa, które pijemy (ja na ten przykład spożywam obecnie Rowing JackaAleBrowaru). Co więcej, służyłby jako alkomat, co w perspektywie obowiązku posiadania takowego w aucie, czyniłoby z iKufla narzędzie pożądane przez kierowców.

Państwo mają jeszcze jakieś iDee?

0 komentarzy na temat “iDee dla Tima Cooka

  1. Pingback: Samsung trzyma rękę na pulsie | Jerry Brewery

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *