NUTA DO PIWA #50: różne dźwięki dużych miast

Młodość kontra doświadczenie, radość naprzeciw kryzysu wieku średniego. Ludzie z wielkich miast machają do nas całą paletą emocji.

THIS WILL DESTROY YOU
„New Others part 1 & 2”

Autorzy jednej z moich ulubionych płyt ever („Tunnel Blanket”), stacjonujący obecnie w Los Angeles, nigdy nie śpieszyli się z wydawaniem nowych krążków, ale jak już wracali, to z przytupem. Tym razem mają dla nas dwa albumy na raz, acz będące jedną całością. „New Others” jawi mi się jako połączenie wszystkich dotychczasowych inspiracji: od klasycznego post-rocka z początków kariery, przez inkrustowany elektroniką ambient, po bardziej shoegaze’owe, ale wciąż melodyjne akcenty z poprzedniej płyty. Chwilę mi zajęło, by te wszystkie wpływy strawić, ale gdy już mój muzyczny żołądek zadziałał, zapałałem do tych płyt miłością.

„New Others Part 1” | „New Others Part 2”

NOSOWSKA
„Basta!”

Mam złe info dla wszystkich, którzy mieli nadzieję, że „Ja Pas!” to tylko żart mieszkanki Warszawy. A guzik: hip-pop w wokalu, ułożony w ciężkiej elektronice dominuje też w pozostałych kawałkach na siódmym (jeśli dobrze liczę) albumie Nosowskiej. Nie ma tu ładnych piosenek, nie ma tu romantycznych tekstów o życiu i miłości. Są za to wymioty kryzysu wieku średniego, psychoterapeutyczny krzyk i walenie prosto w twarz, z lekką szermierką słowną znaną z dotychczasowej twórczości Pani Katarzyny. Artystka staje przed nami naga, mówi o lękach i tragediach, zachęca do wyrzucania z siebie wszystkiego, co nam doskwiera. Muzycznie trudno mi się do tej wolty przyzwyczaić. Tekstowo, jeśli moja dusza jest tarczą, to Nosowska trafia w dziesiątkę.

„Nagasaki”

DAWID PODSIADŁO
„Małomiasteczkowy”

Zupełnie z innymi emocjami ma do czynienia inny mieszkaniec stolicy (acz – zgodnie z tytułem nowej płyty – wywodzący się z małego miasta), Dawid Podsiadło. Mimo, że ma świat, a przynajmniej Polskę, u stóp, cały czas są w nim rozterki młodego chłopaka, głównie związkowe, bo wiecie jak to jest z niedojrzałymi łaniami w tym świecie. 😉 Te emocje już na szczęście za mną, za to jak najbardziej blisko mi do fascynacji dobrym popem, który Podsiadło utoczył z nowym współpracownikiem, Bartkiem Dziedzicem. Przypomnę, że to ten koleżka, który stworzył razem z Brodką „Grandę”. „Małomiasteczkowy” to kopalnia przebojów, o czym świadczą dwa doskonałe single – tytułowy to przecież hit lata w Polsce. „Nie ma fal” będzie z kolei królem jesieni, zobaczycie. Zaś Dawid, mam taką nadzieję, osiądzie na dłużej na tronie z napisem „polski pop”.

„Małomiasteczkowy”

KRIEGSMACHINE
„Apocalypticists”

Sądzę, że miłośnikom ciężkiej polskiej nuty, szczególnie taplającym się w dusznym krakowskim undergroundzie, Kriegsmachine przedstawiać nie trzeba. Acz na wszelki wypadek: to drugi (a chronologicznie pierwszy) zespół panów M. i Darkside z Mgły, w którym towarzyszy im znany z Hate Destroyer. Czym to się różni od kapeli-bliźniaczki? Przede wszystkim zdecydowanie bardziej duszną atmosferą, osiągniętą także za sprawą kunsztownych zwolnień. Do tego dochodzi jeszcze mroczniejsza tematyka, bazująca na bezsensowności istnienia i nadchodzącej zagładzie. Wspaniały soundtrack do listopadowej pogody.

„Apocalypticists”

BENIGHTED
„Dogs Always Bite Harder Than Their Master”

Na koniec kapela z Saint Etienne – 14. największego miasta we Francji. Ta piękna miejscowość wypluła na świat zgraję koleżków, który grindowe szaleństwo łączą z „chwytliwością” death metalu. Pyszniutkie riffy mieszają z szalonymi kanonadami perkusyjnymi i opętanym wokalem (zarzynana świnia, te sprawy). Najnowsze wydawnictwo kwintetu to EPka, z czterema nowymi wałkami i kilkoma wykonami koncertowymi. Sądzę jednak, że to najlepsza brama do twórczości Francuzów. Szybka, konkretna, agresywna, którą przetrwa nawet osoba nie mająca dotąd nic wspólnego z grindem.

„Dogs Always Bite Harder Than Their Master”

(Visited 200 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *