NUTA DO PIWA #5: wyczerpany karakal nie całuje gorącej smugi

nuta do piwa 5

Tematem przewodnim tego wydania jest syndrom drugiej płyty. Jedni po mistrzowsku go uniknęli, inni nie dźwignęli postdebiutanckiej presji.

bokka dont kiss and tell

BOKKA
„Don’t Kiss And Tell”

Zacznijmy od tych, którzy na swoim drugim krążku grają jeszcze ciekawiej, niż na debiucie. Mowa o naszym rodzimym składzie Bokka. Twarze ciągle chowają za maskami, za to talenty prezentują w całej okazałości. Podobnie, jak w przypadku płyty „Bokka”, „Don’t Kiss And Tell” zdominowany został przez ambitne popowe kawałki. Ich największymi atutami są oczywiście bezbłędne melodie, cudowny głos Kar… (a nie – nie mogę powiedzieć, kto to śpiewa :P) oraz bogate aranżacje lidera tej grupy, którym jest jeden z najlepszych producentów muzycznych w tym kraju.

Bokka „Let It”

disclosure caracal

DISCLOSURE
„Caracal”

Braterski duet był objawieniem 2013 roku, a jego krążek „Settle” znalazł się we wszystkich zestawieniach najlepszych płyt. Klimat podziemnych dyskotek, znakomita produkcja oraz bezbłędne wokale zaproszonych gości odpowiadają za sukces Disclosure. Druga płyta Brytyjczyków, „Caracal”, już tak porywająca nie jest, głównie za sprawą monotonii. Żaden z 11 numerów nie wyróżnia się absolutnie niczym. Wszystkie utrzymane są raczej w sennych tempach i podlane subtelną elektroniką. Słuchając ich nie masz ochoty wyskoczyć na parkiet, raczej zaciągnąć jakąś łanię do swojego legowiska. Można uznać to za zaletę, ale chyba nie o to chodzi w muzyce grupy, która chce królować w klubach na całym świecie.

Disclosure „Jaded”

the winery dogs hot streak

THE WINERY DOGS
„Hot Streak”

W przypadku trzech starych wyjadaczy, którzy od czasu do czasu wspólnie muzykują, ciężko mówić o jakichkolwiek syndromach. No chyba, że nazywają się Portnoy, Sheehan i Kotzen. W takim wypadku możesz spodziewać się, że po wsadzeniu płyty do odtwarzacza przez najbliższą godzinę będziesz słuchać dźwięków muzycznej masturbacji. O ile jeszcze na pierwszej płycie pod marką The Winery Dogs panowie się powstrzymywali, o tyle tutaj przeżywają swoją technikę już na całego. A szkoda, bo że potrafią pisać dobre melodie – wiadomo nie od dziś. Taki „How Long” czy numer tytułowy to kawał dobrego hard rockowego grania.

The Winery Dogs „Oblivion”

kylesa exhausting fire

KYLESA
„Exhaustin
g Fire”

„Więcej gruzu” – zakładam, że właśnie takie hasło towarzyszyło muzykom Kylesy w czasie pracy nad siódmą płytą. Na drugi plan zeszła gra dwóch perkusji, która do tej pory była chyba najbardziej charakterystycznym elementem zespołu z Savannah. Rządzą za to mięsiste riffy i brudne, stonerowe brzmienie. Co warte podkreślenia, na „Exhausting Fire” królową polowania jest Laura Pleasants – to jej wokal dominuje w zdecydowanej większości nowych numerów Kylesy. Phillip Cope skupił się na zasypywaniu nas szorstkimi riffami – z pożytkiem dla moich uszu, spragnionych dobrego gitarowego grania. To bezwzględnie jedna z najlepszych płyt w karierze amerykańskiej załogi!

Kylesa „Lost And Confused”

dilly dally sore

DILLY DALLY
„Sore”

Historia kołem się toczy. Wiecie, kim obecnie jarają się środowiska amerykańskiej alternatywy? Ano właśnie Dilly Dolly, załogą kilkorga bezczelnych szczeniaków, którzy grają jak Hey na płytach „Fire” i „Ho!”. Katie Monks brzmi jak córka Kasi Nosowskiej – ma ten sam zadzior i chrypę, co moja ulubiona polska wokalistka 20 lat temu. Z kolei jej towarzysze (i towarzyszki) szyją równie przebojowe riffy, nawet nie udając, że jarają się Nirvaną czy innym Mad Season. Może to i mało oryginalne, ale cholera – mnie się podoba!

Dilly Dally „Desire”

beach house thank you lucky star

BEACH HOUSE
„Thank You Lucky Stars”

Beach House w tym roku pracuje na poziomie intensywności The Beatles. Ledwie dwa miesiące temu duet wypuścił bardzo udany krążek „Depression Cherry”, a teraz raczy nas kolejnym zestawem świeżych utworów – „Thank You Lucky Star”. To 40 minut ekstazy dla wszystkich miłośników sennego, rozmarzonego popu, leniwych temp, śpiewu półszeptem i loopów automatu perkusyjnego. Zdecydowanie chciałbym wyróżnić hymn „Elegy To The Void” oraz shoegaze’owe w aranżacji „Majorette”. To songi idealnie wpisujące się w klimat deszczowej jesieni.

Beach House „Majorette”

(Visited 264 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *