NUTA DO PIWA #13: Top 2015

Nuta do piwa 13 top 2015

Ostatnie tegoroczne wydanie Nuty Do Piwa nie mogło być inne – oto moje ulubione płyty 2015 roku.

Sytu­ac­ja jest taka, że przez pier­wsze półrocze prak­ty­cznie odciąłem się od muzyki. Nie miałem ochoty szukać nowych płyt i wykon­aw­ców – sam nie wiem dlaczego. Chci­ca wró­ciła mi po wakac­jach, czego owocem jest cykl “Nuta Do Piwa”. Cieszę się, że wam się podoba.

Ten artykuł będzie więc swe­go rodza­ju pod­sumowaniem poprzed­nich wydań, choć znalazły się tu także pły­ty wydane wcześniej, które trafiły w moje ręce z racji recen­zenc­kich obow­iązków lub przy­wiąza­nia do twór­ców. Oto 10 pol­s­kich i zagraniczny­ch płyt, które wywarły na mnie najwięk­sze wraże­nie w ciągu ostat­nich 12 miesię­cy. Kole­jność przypadkowa/alfabetyczna.

POLSKA

Bezsprzecznym zwycięzcą moje­go notowa­nia jest krakowska wytwór­nia Instant Clas­sic. Spod skrzy­deł ekipy Maćka Stankiewicza wyszło aż pięć tytułów. Dwa pro­jek­ty mis­trza psy­chode­lik, Kuby Ziołka (Alameda 5 oraz Stara Rzeka), ston­er rock­owe Ampac­i­ty i Kase­cia­rz oraz black­met­alowe drony Thaw.

Wyda­je mi się, że właśnie w takich mały­ch wydawnictwach należy upa­try­wać znakomitej kondy­cji pol­skiej muzyki. Komuś wresz­cie chce się poświę­cać swój czas i pieniądze, by wyciągnąć na światło dzi­en­ne młody­ch, mało znany­ch twór­ców (jak wyżej) lub pro­mować składy pałę­ta­jące się po odmę­tach alter­naty­wy już od daw­na (vide Tru­pa Tru­pa).

Cieszy, że wresz­cie prze­budz­ił się pol­ski pop, który wresz­cie zaczy­na ści­gać nie tylko USAWB, ale także naszy­ch połud­niowych sąsi­adów (uwierz­cie mi – Słowa­cy robią to dobrze od daw­na) – patrz Bokka (ale przykładów jest znacznie więcej). Super, że doskonale radzi sobie elek­tron­ika (Igor Boxx, JAAA!), a poziom trzy­ma jeden z najbardziej znany­ch na Zachodzie pol­s­kich składów – River­side.

Tak, to zde­cy­dowanie był świet­ny rok dla pol­skiej muzyki rozry­wkowej.

RESZTA ŚWIATA

Niby ostat­nio mniej siedzę w ekstremal­nym gra­niu, ale w 2015 roku ukaza­ło się tyle znakomi­ty­ch albumów poświę­cony­ch takiej muzyce, że wprost trud­no o nich nie wspom­nieć. Co ważniejsze – wyty­powane przeze mnie tytuły przy­go­towały zespoły relaty­wnie młode (Deaf­heav­en, Kom­man­dant, Rivers Of Nihil, Cru­ci­a­men­tum), które cieszą świeżym pode­jś­ciem do tem­atu i brakiem jakichkol­wiek granic. Bo kto powiedzi­ał, że black­owej nawalanki nie moż­na połączyć z shoegaze?

Jako miłośnik muzy­cznej krainy łagod­noś­ci całymi dni­ami zasłuchi­wałem się w nowych krążkach Caspi­ana i God Is An Astro­naut oraz cieszyłem się, że Steven Wilson nagrał tak delikat­ną płytę. Na rozluźnie­nie zapo­dawałem sobie jaz­zu­jącą elek­tron­ikę Float­ing Points oraz duszny ston­er Kylesy.

A wam jak upłynął muzy­czny 2015 rok? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *