Listy ciągle żywe

Listy

fot. pixabay

Telefony komórkowe i komunikatory internetowe nigdy nie zabiją we mnie miłości do pisania listów.

Truizmem będzie napisać, że żyjemy w ciągłym pośpiechu i nie mamy czasu ze sobą pogadać. A co dopiero cokolwiek do siebie napisać! Przecież żeby spłodzić list, musisz wygospodarować przynajmniej kilkanaście minut, zaplanować sobie, co chcesz nim przekazać, a później to wszystko przelać na papier.

Jednak mimo wszystko dziwi mnie, że tak bardzo olewamy pisanie, choćby elektronicznych maili. To one niosą ze sobą dodatkowy ładunek emocji upchanych w rzędach liter. To one nadają naszej wypowiedzi walorów artystycznych – dobrze napisany list może stać się arcydziełem. Wcale nie wyolbrzymiam.

Listy są także, w pozytywnym sensie, wymagające dla odbiorcy. By je odczytać, musi poświecić kilka minut swojego życia. Jednak dzięki temu masz gwarancję, że przeznaczy je właśnie dla ciebie. Żadnego uciekania myślami w obłoki: jest tylko czytelnik i twoje słowa.

Ja osobiście lepiej piszę, niż mówię. Często nie potrafię zwerbalizować swoich przemyśleń, za to przelanie ich na kartkę – nawet tą wirtualną – zajmuje mi raptem kilka minut. Dlatego prowadzę bloga, realizuję się jako dziennikarz muzyczny oraz człowiek odpowiedzialny za content marketing.

Z tego też powodu uwielbiam pisać listy. Niekoniecznie fizyczne, uwiecznione na kartce, ukryte w kopercie i wysłane pod wskazany adres. Równie dobrze mogą to być maile. Te nawet cenię sobie bardziej, bowiem mogę je wysłać jeszcze gorące, świeżo ugotowane, niosące ciepło moich myśli do adresata w momencie ich wypłynięcia.

Najczęściej praktykuję je z Kobietą. Kiedy któreś z nas wyjeżdża na konferencję, festiwal lub choćby do rodziny i ma ochotę spisać swoje przemyślenia, włączamy laptopa, uruchamiamy głowy i palcem, by na gorąco się nimi podzielić. I nagle słowa wypływają z nas niczym wodospady, a każde zdanie nabiera jakieś magii, o którą ciężko podczas rozmowy przez komórkę.

Dlatego zachęcam i was, byście spróbowali przywrócić sztukę pisania listów do życia. Daje ona o wiele więcej satysfakcji, niż wysłanie smsa czy rozmowa na Facebooku i przenosi was i adresatów do zupełnie innego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *