Browar Tenczynek – ambitnie i z dużą mocą

Odrodzony Browar Tenczynek wrócił z przytupem na polski rynek. Dzięki jego uprzejmości, sprawdziłem kondycję nowych piw. A ta zapowiada dla załogi z Małopolski dobrą przyszłość.

Artykuł powstał we współpracy z Browarem Tenczynek

Rollercoaster

Ostatnie lata to dla sędziwego przecież browaru w Tenczynku prawdziwa jazda na Rollercoasterze. Do historii sięgającej połowy XVI w. nowy rozdział – po 70 latach przerwy – zaczęła w 2014 r. dopisywać Grupa BRJ. Rozpoczęło się od owocnej odbudowy i modernizacji browaru. Później przyszła kolej na piwa: klasycznie na pierwszy ogień poleciał Lager i Marcowe. Kolejnym krokiem, już zdecydowanie ambitniejszym, okazały się piwa pokroju Milk Stoutu i – jeśli się nie mylę – pierwszego w Polsce RISa rodem z browaru o takiej mocy produkcyjnej.

Po kilkunastu miesiącach prężnej działalności słuch o Tenczynku znów zaginął. Okazało się, że dotychczasowy właściciel, Marek Jakubiak, postanowił sprzedać biznes. Jeśli śledzicie uważnie media, na pewno czytaliście doniesienia, że szef BRJ planuje podobny zabieg z browarami w Ciechanowie, Bojanowie i Lwówku Śląskim, a zebrany kapitał przeznaczy na kolejne odbudowy.

Browar Tenczynek trafił więc w nowe ręce, które – siłą kolektywu – wypuściły właśnie dwie serie piw w nowej oprawie graficznej i z nowymi recepturami. Zanim jednak przeszedłem do degustacji, zasięgnąłem języka u źródeł, czyli samej ekipy Tenczynka.

Fenomenalny potencjał

Za nowym wcieleniem browaru stoi przedsiębiorstwo Manufaktura Piwa, Wódki i Wina S.A. – Spółka sama w sobie jest dość młoda, ale w jej kierownictwie zasiadają osoby, które mają bogate doświadczenie na polskim rynku napojów alkoholowych – tłumaczy mi Paweł Bobrowicz, dyrektor ds. marketingu Browaru Tenczynek. – To m.in. Prezes Zbigniew Borowy, który wprowadził na rynek sztandarowe produkty Ambry i Polmosu Lublin, w tym legendarną Żołądkową Gorzką. Sam Prezes mówi obecnie, że piwo to największe wyzwanie w jego karierze zawodowej. Nie możemy nie wspomnieć o Sebastianie Jabłońskim, naszym piwowarze, który jest odpowiedzialny za piwa z Tenczynka i, jak widać, wykonuje kawał dobrej roboty.

Przedsiębiorstwo zwróciło uwagę na browar w chwili ogłoszenia przez BRJ chęci jego sprzedaży. Do kupna przekonał firmę, jak podkreśla jej przedstawiciel, fenomenalny potencjał i możliwość szybkiej realizacji koncepcji produkcji jakościowych piw. – Browar Tenczynek ma wiele atutów – przede wszystkim bogatą historię. Po drugie, poprzedni właściciel wyremontował go w środku i wprowadził tam nowy sprzęt, co umożliwiło nam rozpoczęcie produkcji zaraz po finalizacji przejęcia. Browar nadal wymaga wielu inwestycji, które stopniowo będziemy realizować, co pozwoli nam m.in. na rozszerzenie linii produkowanych piw. Bliskość Krakowa też jest zaletą, ponieważ miasto nie ma „swojego” dużego browaru, jak np. Perła w Lublinie czy Królewskie w Warszawie.

Piwo na dużą skalę

Obecne moce produkcyjne pozwalają uwarzyć w Tenczynku ok. 60 tys. hektolitrów piwa rocznie, acz już słychać głosy, że ekipa planuje rozbudowę do finalnej mocy 100 tys. Jeszcze brakuje tanków leżakowych i to właśnie inwestycja w tę część piwnej infrastruktury to najważniejsze wyzwanie właścicieli. Tanki są już sprowadzone, ale czekają na montaż i odbiór urzędowy.

Co w takim razie warzone jest w Tenczynku? Na razie poznaliśmy dwie linie: Klasyczną i oznaczoną literą „P”. – Kolekcja Klasyczna to linia, która łączy najpopularniejsze w Polsce klasyczne piwne style z piwami historycznie warzonymi w Tenczynku, czyli Marcowym i Bockiem. Obok niej powstała nowofalowa kolekcja Piw „P” jak Piwna Rewolucja, w której można teraz znaleźć India Pale Ale, American Wheat i Milk Stouta. To autorska linia naszego piwowara Sebastiana, który już szykuje czwarte piwo z tej serii. Nie wiemy jeszcze co wymyśli, ale zapewne będzie to jakaś orzeźwiająca opcja na lato.- opowiada Przemysław.

Jak podkreśla mój rozmówca, linia „P” będzie sukcesywnie rozszerzana, natomiast pod koniec tego roku w sprzedaży pojawi się kolejna – „Sztosy”. Z deklaracji twórców wiadomo, że można spodziewać się piw wysokoekstraktywnych oraz leżakowanych w beczkach. Wszystko po to, by spełnić oczekiwania odbiorców. – Grupą docelową browaru Tenczynek są tak naprawdę wszyscy konsumenci rynku piwnego, którzy poszukują w piwie czegoś więcej niż oferują browary koncernowe. Warzymy piwo bez pośpiechu, z najwyższych jakościowo składników (wiemy, to może brzmieć jak banał), w wyniku czego otrzymujemy wysokiej jakości piwa, które w pełni wpisują się w ramy swoich stylów. Są to produkty, które zadowolą beer geeków, ale też mogą być entry levelem dla osób dopiero poznających świat craftu.

Sklepy i festiwale

Na tę chwilę browar oferuje piwa w butelkach bezzwrotnych oraz oczywiście w kegach. Póki co nie jest planowane rozszerzenie zakresu na np. puszki, choć to oczywiście może się zmienić.

Butelki browaru Tenczynek już teraz można znaleźć przede wszystkim w sklepach specjalistycznych, a także w sieciach pokroju Selgrosa i Dino. Firma deklaruje także, że wkrótce jej piwa pojawią się w Makro, Carrefourze czy Kauflandzie.

Tenczynek nie zamierza jednak zamykać się tylko w butelce. W sezonie letnim zobaczymy browar na kilku imprezach branżowych, przede wszystkim na Beerweeku w Krakowie oraz Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu. Odwiedzi też festiwale w Puławach i Płocku, a to na pewno nie ostatnie słowo.

Na koniec pytam więc o to, czy Manufaktura Piwa, Wódki i Wina S.A. planuje dalsze inwestycje w inne browary? – Niczego nie wykluczamy, choć obecnie w całości skupiamy swoją uwagę na rozwoju Browaru Tenczynek – podkreśla Przemysław.

Jak im wychodzi dotychczasowa praca? Przekonałem się o tym na własnym nosie i języku.

Seria Klasyczna

O ile jeszcze kilka lat temu, za czasów poprzednich właścicieli browaru, klasyczne piwa kompletnie mnie nie porwały, o tyle teraz podszedłem do nich z zaciekawieniem. Jak wyłożyłem Wam kilka tygodni temu, w piwnej części mojej głowy zatoczył się krąg, który znów pozwala mi doceniać klasyki, o ile ktoś je dobrze przygotuje. Tenczynek – bez żadnej kokieterii – umie w klasykę.

PSZENICZNE
Warka: 08.03.2018
Cyferki: alk. 4,8% obj., ekstrakt 12,5%, 14 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, monachijski, Crystal Maple, pszeniczny, pszeniczny ciemny; chmiele Hallertauer Traditiom, Hallertau Hersbrucker, drożdże WB-06

Gdy ujrzałem na etykiecie napis „drożdże WB-06” nieco zmartwiałem, bowiem dawno nie piłem przyzwoitej pszenicy na sucharach. Być może to płynne drożdże mnie rozbestwiły, a może po prostu nie miałem szczęścia. 😉

Śpieszę donieść, że Sebastian Jabłoński wycisnął z nich tyle, ile się da. Co to oznacza w praktyce? Masę goździków w aromacie, jedynie z lekka trąconych bananem i podbitych nutami ciasta chlebowego. W smaku daje o sobie znać relatywnie płytkie odfermentowanie i użycie słodu karmelowego, które w połączeniu z bananami dają przyjemny, słodki efekt. Dla złamania tego wrażenia na finiszu dostajemy lekką cierpkość. Jedyne, do czego bym się przyczepił, to zbyt małe – jak na mój gust – wysycenie.

LAGER
Warka: 07.03.2018
Cyferki: alk. 5,0% obj., ekstrakt 11,5%, 25 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, Crystal Maple, wiedeński; chmiele Marynka i Lubelski; drożdże

Pojęcie „Lager” przez lata koncernowego prania mózgów zdążyło nam zbrzydnąć, więc podchodząc do wywaru Tenczynka nie oczekiwałem zupełnie niczego. Tymczasem jest to piwo naprawdę przyjemne, sesyjne i dobrze przemyślane, a przede wszystkim czyste w profilu aromatycznym i smakowym.

Oczywiście, w smaku i zapachu króluje słodowość, ale bardzo przyjemna, wytrawna, wszak piwo relatywnie głęboko odfermentowało. Nie brakuje muśnięcia ziołami i skromnej, ale zauważalnej goryczki.

PILS
Warka: 07.03.2018
Cyferki: alk. 5,4% obj., ekstrakt 12,5%, 30 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, Crystal Maple; chmiele Marynka, Hallertauer Mittelfruh; drożdże

Pils wyszedł Sebastianowi także dobrze. Wyraziście bardziej chmielowy (na modłę ziół i kwiatów) od Lagera, z jeszcze mocniej zaakcentowaną goryczką, bez cienia diacetylu, siarkowodoru czy DMS.

Trunek pije się lekko i szybko, gdyż znów – mamy do czynienia z dość wytrawnym piwem o nieprzesadzonej podbudowie słodowej. Na orzeźwienie w sam raz. Mam jedynie wrażenie, że piwowar skręcał tutaj swój potencjometr, by nie wyskoczyć z bardziej dziarskim wcieleniem (np. jeszcze wyższą wytrawnością i goryczką). Może w serii rewolucyjnej?

MARCOWE
Warka: 13.04.2018
Cyferki: alk. 5,6% obj., ekstrakt 13,8%, 23 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, monachijski, wiedeński, melanoidynowy; chmiele Marynka i Lubelski; drożdże

Na wstępie zaznaczę, że Marcowe to chyba najnudniejszy dla mnie styl, więc nie jestem w stanie obiektywnie podejść do jego oceny. Traktuję go jako niepotrzebnie przykrytego melanoidynami Pilsa, tyle że słodszego.

Taka też jest propozycja Tenczynka. Stylowa bez dwóch zdań. Dominuje tu skórka od chleba i zapach świeżego zboża. Cieszy natomiast nadspodziewanie chmielowy finisz. Nie, że jakoś bardzo goryczkowy, raczej przyjemnie ziołowy. Niepokoi mnie jedynie pewien „ślizg” na języku, który mógłby znamionować obecność diacetylu. Na szczęście w aromacie żadnych niepokojących nut nie wyczuwam.

BOCK
Warka: 22.03.2018
Cyferki: alk. 6,8% obj., ekstrakt 16%, 32 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, monachijski, wiedeński, melanoidynowy, Crystal Maple, barwiący; chmiele Magnum, Marynka, Lubelski; drożdże

Bocka „kocham” równie mocno, co Marcowe, ale postaram się oddać cesarzowi, co cesarskie. W zapachu ponownie rządzą melanoidyny, nawet wyraźniejsze niż w Marcowym, ale też przyjemnie podbite ziołami. Pochwalić muszę za dobre wysycenie (którego brakło mi w pszenicy) oraz niezwykle kuszącą nutę toffi, która zaabsorbowała mnie na tyle, że zapomniałem o swoich oporach przed piciem Koźlaka. Plus za dobrą, szlachetną goryczkę.

Seria „P” jak Piwna Rewolucja

Na te trzy piwa czekałem ze zdecydowanie większymi wypiekami na twarzy. Czy słusznie? Poniekąd tak. W tym tercecie mamy zarówno najgorsze, jak i najlepsze piwo Tenczynka.

“P” AMERICAN WHEAT
Warka: 29.03.2018
Cyferki: alk. 4,5% obj., ekstrakt 11,5%, 23 IBU
Skład: woda; słody Pale Ale, Crystal Maple, pszeniczny; chmiele Mosaic, Cascade, Amarillo, drożdże US-05

Aby dobre wieści zostawić na koniec, rozpocznijmy od tych złych. Czego oczekujecie od American Wheat? Lekkości, zwiewności, pięknego aromatu oraz gładkiego smaku z minimalną goryczką. Każdemu z tych elementów czegoś w propozycji Tenczynka brakuje.

Aromat zdominowany jest przez słodowość z lekką nutą przypominającą mi landrynki (utlenienie?). Wśród chmieli wybija się Mosaic ze swym żywiczno-naftowym charakterem. Wytrawność oraz wysokie wysycenie królują w smaku i nie przebija się przez nie ani pszeniczna gładkość, ani chmiel Amarillo, który słynie z mamienia zmysłów słodyczą. W tle majaczą cytryny i iglaki. Na końcu dostajemy w twarz szorstką, łodygową goryczką. Oj, tutaj jest nad czym popracować.

“P” IPA
Warka: 9.05.2018
Cyferki: alk. 6,0% obj., ekstrakt 15,0%, 50 IBU
Skład: woda; słody Pale Ale, Crystal Maple, melanoidynowy, Aroma Malt; chmiele Magnum, Mosaic, Citra, Amarillo; drożdże

Do IPA nie mam już żadnych uwag. Dostajemy bardzo dobrze skrojonego East Coasta z białymi i tropikalnymi owocami buchającymi już z butelki. Nawet lekkie smagnięcie melanoidynami w aromacie pasuje tu jak ulał. Odnotowuję też pomarańczę, która wychodzi na wierzch po ogrzaniu.

Słodycz daje o sobie znać – w dobrym tych słów znaczeniu – także w smaku. Owocowe nuty mieszają się tu z odrobiną toffi. Chwalę wyrazistą, ale krótką goryczkę oraz dobrze dobrane do całości wysycenie. Dobra robota.

“P” Milk Stout
Warka: 19.04.2018
Cyferki: alk. 4,8% obj., ekstrakt 14,0%, 27 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, monachijski, melanoidynowy, czekoladowy, Aroma Malt, palony, pszeniczny czarny, żytni czekoladowy; laktoza; chmiele Magnum, Citra; drożdże

Za to tutaj robota jest wręcz perfekcyjna! Tenczyński Milk Stout to autentycznie jeden z najlepszych przedstawicieli stylu, z jakimi miałem do czynienia od dawna. Kluczem do całości jest użycie chmielu Citra, który w połączeniu z mleczną czekoladą daje efekt delicji pomarańczowych. Bardzo pasuje mi też zdecydowana goryczka, która pięknie zamyka wcześniejszą słodycz. Świetnie przemyślane i równie dobrze wykonane piwo.

**

Ten optymistyczny akcent każe patrzeć mi na przyszłość Tenczynka ze sporymi nadziejami. Jasne, są pewne rzeczy do udoskonalenia (American Wheat, wysycenie w Weizenie), ale doskonały cios w postaci Milk Stouta pokazuje, że Sebastian Jabłoński to piwowar nie w kij dmuchał, a co za tym idzie – cały browar ma olbrzymi potencjał. Oby tylko został wykorzystany!

(Visited 1 076 times, 18 visits today)

Jeden komentarz na temat “Browar Tenczynek – ambitnie i z dużą mocą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *