Pijemy na mieście: Kraków

Po cholerę siedzieć w domu, kiedy Kraków kusi tyloma piwnymi miejscówkami? Okej, już niejednokrotnie pisałem, że mnie osobiście piwo najlepiej degustuje się w prywatnych włościach, bo masz ciszę, spokój, brak natrętnych zapachów (o ile ktoś nie smaży w kuchni cebuli). Wreszcie – możesz podać sobie piwo w takiej temperaturze, jak należy i w idealnym szkle. Jednak na knajpy też nie ma co kręcić nosem, bo i wybór piw…

„Dust Bowl” – wreszcie urodziliśmy!

Są w życiu takie chwile, kiedy nawet największy twardziel mięknie i łezka spływa mu po policzku. Ja takowej doświadczam, gdy chwytam w ręce moje dziecko. Epka Dust Bowl. Moja pierwsza płyta. Nie jakieś tam internetowe wybroczyny, tylko piękny krążek zapakowany w digipacka. Nagraliśmy ją już kilka miesięcy temu, wypuściliśmy do sieci, ale dopiero teraz trafiła na płyty. Takie śliczne, takie brązowiutkie! No sami popatrzcie! Temat nagrań pojawił…

CIEMNA NOC: słoneczny wieczór

Nie przepadam za koźlakami, ale przyjemna przejażdżka potrafi nastawić mnie pozytywnie nawet do tego gatunku. A jeśli na dodatek trafia się tak smaczny reprezentant, jak Ciemna Noc, mój brzuszek cieszy się podwójnie. Jakiś czas temu wspominałem wam o Krakowskim Rowerze Miejskim – chwalebnej inicjatywie, dzięki której nie muszę wydawać kilku (nastu) złotych dziennie na komunikację miejską, a przy okazji dbam o niezłą formę. Co prawda tegoroczna pogoda ciągle robi…

THOUSAND MILES GLARE: nieudana rzymska przygoda

Ostrzegali, że nie będzie dobrze. Pisali, że Thousand Miles Glare to syf. Nie dałem się przekonać i w efekcie wypiłem jedno z najgorszych piw w życiu… Revelation Cat, mikrobrowar z Rzymu, którego znakiem rozpoznawczym jest logo z nawiedzonym kotem. Działająca od 2008 roku firma chwalona jest przede wszystkim za ciemne piwa: najwyższe noty zbiera ich podwójne Black IPA, Bombay Cat oraz imperialny stout Black Knight. Niestety, gorzej rzecz ma się z piwami…

HEY NOW: najlepiej smakuje w Krakowie

Jeśli miałbym wybrać piwo, które w te wakacje piłbym jak na hejnał, byłby to… Hey Now. Pszeniczniaki to najlepsze piwa na upały – już wam o tym zresztą pisałem. A już w ogóle najlepsze są te lekkie, czyli z dość niskim ekstraktem, sensownie nasycone oraz aromatyczne. Siedzimy na balkonie, na działce albo pod parasolem w knajpie i sączymy takie cudo. Żar lejący się z nieba już nam nie straszny! Wyobraziliście sobie? Ja…

DOCTOR BREW BLACK IPA: piwo na miarę finału

Mistrzostwa Świata przechodzą do historii. W finale ostatnią bramkę strzelił Doctor Brew. Mecz piłki kopanej, szczególnie rangi mistrzowskiej, to święto samo w sobie. Nie ważne, czy jest nudny jak flaki z olejem, czy też piłkarze grają jak z nut, a skórzana kula Adidasa trzepoce sobie dziarsko w siatce raz po raz. Istotne jest to, że 22 chłopa gra o coś. A skoro tak, to warto je czcić w możliwie najlepszy sposób. Przez ostatni miesiąc…

10 razy najlepszy Mundial

18 lat od mojego pierwszego świadomego turnieju piłkarskiego wreszcie doczekałem się imprezy, o której będę opowiadał wnukom. Myślałem, że już wyrosłem z Mistrzostw, że oglądanie piłki kopanej nie wywoła u mnie większych emocji. Ot, zawsze jest przyjemnie popatrzeć, jak 22 mniej lub bardziej rozpoznawalnych kolesiów ugania się za kolorową kulą, spotkać się na tę okoliczność ze znajomymi i wysączyć dobre piwo. Tyle że komu by się chciało to przeżywać, komu klaskać w ręce, gdy faworyt wygrywa i chlipać,…