Jak życie płynie przy trzecim „Wiedźminie”?

fot. thewitcher.com

fot. thewitcher.com

Znów wpadłem po uszy w komputerowy amok, tym razem za sprawą trzeciej części przygód Wiedźmina.

Od czasów licealnych rzadko sięgam po gry komputerowe. Najzwyczajniej w świecie nie mam na nie czasu, a także trochę szkoda mi hajsu. Jako „artysta” od dłuższego czasu hołduję zasadzie, że za sztukę się płaci, więc nie piratuję muzyki i gier, na filmy chodzę do kina. Łamię się, niestety, przy serialach. Wstyd mi.

Od czasu do czasu na rynku pojawią się takie tytuły, które muszę mieć. Bez względu na wszystko! Choćbym miał nocki zarywać albo przez tydzień nie jeść – kupię je. Z kasą na szczęście nie jest u mnie tak źle, z czasem bywa różnie, ale też daję radę. Zresztą muszę – w końcu „Wiedźmin III: Dziki Gon” to nasza duma narodowa!

Na kupno programu CD Project od momentu premiery czekałem blisko pół roku, ponieważ wcześniej chciałem ogarnąć „GTA V”, a także zapiąć na ostatni guzik kilka projektów pobocznych. A że niedługo wybieram się na urlop, nabycie „Wieśka” w tym momencie wydało mi się rozsądną decyzją.

JERRY GRA CAŁYMI NOCAMI

Wciągnęło mnie. Wciągnęło jak cholera. Ta gra ma wszystko, co dobry RPG z otwartym światem i prezencją typu TPP mieć powinien. Gigantyczną mapę, której nie powstydziliby się twórcy wspomnianego „GTA” (o „Skyrim” nie mówię, bo pod tym względem dzieło Bethesdy „Wiedźmin” zjada na śniadanie). Zawiłą i wielowątkową fabułę. Czytelny i dobrze pomyślany rozwój postaci. Kapitalną muzykę. Mnóstwo przeciwników do zarżnięcia. Uff, sporo tego.

Na tę okoliczność niczym młody szczyl siedzę do późnych godzin nocnych, by ogarnąć kolejny quest, odkryć lokację, znaleźć lepszy pancerz czy broń, poznać kolejne postacie, wykombinować jak rozwalić danego potwora. A jako że adrenalina działa, w ogóle nie czuję się zmęczony. Taka oto magia gier komputerowych. 😉

CHWALĘ „WIEŚKA”

Sądzę, że każdy, kto grał w „Wiedźmina III” jest w stanie bez zająknienia wygłosić litanię ku jego czci. Jest tu tyle aspektów, które warto pochwalić, że aż nie wiem, od czego zacząć. Wymienię więc kilka dla mnie najistotniejszych:

  • brak levelowania przeciwników – ta opcja bardzo drażniła mnie w „Skyrim”, gdzie program dobierał poziom stworków pod umiejętności postaci. Tutaj wszystko jest bardziej naturalne. Jesteś początkujący? Nie zatłuczesz potwora o wysokim levelu choćbyś nie wiem, jak kombinował;
  • walka to nie tylko klikanie lewego przycisku myszki – twórcy słusznie sobie wykoncypowali, że do każdego napotkanego stworzenia gracz musi podejść sposobem. Bicie na oślep prędzej czy później skończy się mniej lub bardziej efektowną śmiercią. Tutaj musisz robić uniki, stosować wiedźmińskie znaki, kombinować z użyciem kuszy, a później jeszcze w miarę sensownie połączyć to w sekwencje, które pozwolą zatłuc konkretnego rywala;
  • różnorodność zadań – okej, jak to w RPG bywa zdecydowana większość z nich sprowadza się do zarżnięcia wrogów, ale pojawiają się też questy „detektywistyczne”, wymagające użycia wiedźmińskich zmysłów. Nie brakuje wyścigów na koniach, walk na pięści oraz gry w karty. Oj, jest co robić;
  • długość fabuły – oprócz tego, że zadania w „Wiedźminie III” są różnorodne, to jeszcze jest ich tak wiele, że ukończenie gry z pewnością zajmie mi ponad 100 godzin rozgrywki (a pewnie i więcej). Tu co chwilę pojawiają się nowe wątki, dodatkowe questki, niespodziewane zwroty akcji i przypadkowi bohaterowie, którzy mają do ciebie sprawę;
  • ogromny świat – żebym mógł zakochać się w jakiejś grze, jej świat musi rozciągać się na wiele wirtualnych kilometrów kwadratowych. Twórcy „Wiedźmina” stanęli na wysokości zadania, przygotowując ogromną mapę, podzieloną na kilka części, z których każda osobno budzi respekt, a co dopiero wszystkie na raz! W dodatku jeżdżąc po Królestwach Północy nigdy nie masz wrażenia, że coś tu się powtarza. Każdy element wygląda świeżo i oryginalnie.

To oczywiście tylko kilka zalet. Mógłbym wymieniać ich jeszcze wiele, ale w tym czasie wolę sobie pograć. 😉

Na koniec dodam, że niezwykle się cieszę, iż nasi programiści nie muszą już czapkować kolegom z Zachodu i sami mogą pochwalić się wyprodukowaniem gry wybitnej. Szacunek!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *