„Nienawistna ósemka” – „Wściekłe psy” na Dzikim Zachodzie

Quentinowi Tarantino z westernem równie do twarzy, co z filmem gangsterskim. Nigdy nie traktowałem Tarantino jak mesjasza kinematografii, jednak zawsze oglądam jego obrazy z największą przyjemnością. Gra formą, perfekcyjne dialogi zahaczające o poziom teatru łączą się u niego z prostą rozrywką spod znaku spluwy, „fucków” i fetyszu stóp. Dzięki tej wcale nie prostej mieszance na filmach Amerykanina świetnie bawią się miłośnicy wartkiej akcji, jak i osoby szukające artyzmu.…

Dwa podejścia do „Whiplash”

Dobre filmy są jak piwo o wysokim ekstrakcie – muszą trochę poleżakować, by widz poczuł ich pełną moc. PODEJŚCIE NR 1 Dwa tygodnie temu poszedłem wraz z Kobietą do kina na film „Whiplash”, tak chwalony przez krytyków i grono znajomych, którzy mieli okazję go widzieć wcześniej. A że historia, świetna, a że sporo dobrej muzyki, a że aktorzy grają znakomicie, a że temat oryginalny. No tak, w końcu do świata popkultury nie przedarło się zbyt wiele…

Jedzenie lepsze od Scarlett Johannson

Jak najlepiej spędzać poniedziałki we Wrocławiu? Chodząc do kina! Festiwal filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty to jedna z wizytówek stolicy Dolnego Śląska i jedna z najlepszych kinowych imprez w kraju. Po wielu udanych edycjach, które odbywały się w kinie Helios, sponsor tytularny festiwalu kupił budynek, przemianował go na Nowe Horyzonty i uczynił jednym z najciekawszych miejsc we Wrocławiu. Wszyscy znajdą tu coś dla siebie, wytrzyma też każda kieszeń. Szczególnie…

„Po drugiej stronie lustra”: wstrzymany oddech

Dokument jakich wiele, a jednak wyjątkowy. „Po drugiej stronie lustra” to film, który warto zobaczyć. Pewnie nigdy nie zainteresowałbym się opowieścią o Mateuszu Malinie, wicemistrzu świata we freedivingu, gdyby nie fakt, że za jego reżyserię odpowiada mój ziom, Michał Braum – pisałem o nim przy okazji piosenki „Beksa” Artura Rojka. Realizator filmowy, producent i reżyser, właściciel studia Image Pro odkąd się poznaliśmy (to był sierpień 2012 roku) przebąkiwał mi, że pracuje…

Leo, nie płacz proszę

List otwarty do człowieka, który znowu nie zdobył Oscara. Drogi Leonardo, Doskonale zdaję sobie sprawę, że nic nie ukoi Twojego bólu po kolejnej stracie. Rokrocznie kolejny Oscar umyka Ci z rąk, bo jakiś inny aktor ośmielił się zagrać lepiej od Ciebie. Mam jednak nadzieję, 86. gala rozdania tych nagród szybko uleci z Twej pamięci. Uważam bowiem, że nie masz czym się przejmować. Po pierwsze: czy naprawdę chciałbyś odebrać nagrodę…