NUTA DO PIWA #26: gwizdanie w żarówkę

Najbardziej wyczekiwana premiera roku kontra kilka premier wyczekiwanych milion razy mniej, ale równie przyjemnych. RADIOHEAD „A Moon Shaped Pool” Imć Noel Gallagher łaskaw był w jednym z ostatnich wywiadów zauważyć, że choćby Thom Yorke „nasrał do żarówki i zaczął na niej gwizdać” to i tak wszyscy ocenią płytę jego zespołu niebotycznie wysoko. Ma chłop trochę racji. Sęk w tym, że Radiohead po prostu pisze piękne piosenki. Panowie może…

CANTILLON KRIEK: lambikowe rozdwojenie jaźni

Z każdym kolejnym wypitym Lambikiem coraz wyraźniej dojrzewa we mnie przekonanie, że chyba jednak nie lubię tego stylu. Niedawno przyszła do mnie Matka Boska Pieniężna, która pobłogosławiła mnie do kupna dwóch artykułów z półki „no wreszcie”. Po pierwsze – gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon„. Po zmianie komputera wiedziałem, że w końcu muszę w nią zagrać, jednak priorytet miało „GTA V”. Wreszcie znalazłem czas i mogłem zabrać się za Wieśka. Najpierw…

DARK SEAS: czekoladowego przestwór oceanu

RIS-owej krucjaty A.D. 2015 ciąg dalszy! Tym razem na tapetę wziąłem piwo ma nas prowadzić po ciemnych i burzliwych wodach niczym Chrystus. Będąc jeszcze nieopierzonym fanem piwa bardzo rzadko sięgałem po Russian Imperial Stouty. Oczywiście, uwielbiam je od pierwszego zwilżenia ust, niemniej wtedy odstraszała mnie ich cena. Wyskoczyć z 20 zł za butelkę i to w dodatku 0,33l to nie jest to, co portfele lubią najbardziej. Jednak odkąd nabrałem…

Black Stone Cherry w samą porę

Tak się dziwnie składa, że amerykański zespół zawsze trafia ze swoimi płytami na okoliczności, w których potrzebuję ich muzyki. Nie inaczej jest tym razem. Pierwszą płytę kwartetu z Kentucky pokazał mi Pucan, mój serdeczny ziom z licealnej ławy. To był czerwiec 2006 roku, kumpel miał wtedy fazę na hard rocka i gdzieś tam w łapy wpadł mu krążek „Black Stone Cherry”. Z perspektywy czasu trudno nazwać go wybitnym, ale wtedy ujęła nas…