Bojan prawie jak Krkić

Bojan Toporek

Co może łączyć piłkarza i piwo? Okazuje się, że bardzo wiele. Przed wami Bojan Toporek i Bojan Krkić.

Czy fani piłki nożnej jeszcze pamiętają tego pochodzącego z Serbii, a urodzonego i reprezentującego Hiszpanię napastnika? Swego czasu jeszcze jako nastolatek był uważany za gigantyczny talent, kolejnego Messiego, którego wychowała sobie Barcelona, futbolistę nieprzeciętnego technicznie, wymagającego jedynie oszlifowania. Szlifowanie trwa już bez mała sześć lat, a ten diament prędzej skruszeje, niż zabłyśnie pełnią mocy. Bojan Krkić nie poradził sobie ani w Romie, ani w Milanie, nie daje rady w Ajaksie Amsterdam.

Bojanem Toporek, lagerem warzonym w wielkopolskim browarze Bojanowo jest dokładnie tak samo. Oto jego twórcy postanowili zaskoczyć przeciętnego pijacza piwa dodaniem amerykańskiego chmielu cascade, który – w skrócie – odpowiada za nadanie browarowi aromatu i posmaku owoców cytrusowych. To ciekawostka o tyle, że stosuje się go przede wszystkim do piw górnej fermentacji, a w lagerach nadzwyczaj rzadko (nie mogę sobie w tym momencie przypomnieć innego, który wykorzystywałby tę cudną roślinę). Dlaczego? Bo lagery muszą być odpowiednio gorzkie, stosuje się więc do nich chmiele nadające im takiej właściwości, pachnące raczej ziołowo, niż owocowo.

Reaktywowany w lipcu zeszłego roku browar zawarł więc umowę z właścicielami sieci ŻabkaFresh na sprzedaż piwa, po to by zapewnić sobie rynek zbytu i – wraz ze sklepami – poszerzyć kulturę piwną w Polsce. Żabka romansuje zresztą nie tylko z Bojanem, ale też chociażby z Kormoranem, Fortuną czy Ciechanem i właśnie oferuje nam garść gazetkowych promocji. Dwie sztuki omawianego piwka kupicie za 8 zł. Tę inicjatywę zresztą sobie chwalę, bowiem sklep ów znajduje się najbliżej mojego mieszkania.

Dlaczego więc Toporek (tę niezbyt mądrą nazwę zawdzięczamy jednemu z atrybutów strażackich, a fajermanom omawiane piwo jest dedykowane) jest zmarnowanym talentem? Ano dlatego, że mimo obecności cascade’a, piwo to jest nad wyraz nijakie w smaku. Z tego co wiem obecnie i tak poprawiło się w stosunku do pierwszej warki, która była podobno jeszcze bardziej beznamiętna. Co więc mnie mierzi? Zbyt słabo wyczuwalna cytrusowość, która miała być atutem Bojana. Zbyt wielka wodnistość, jak na oferowane parametry (6% alkoholu, 14% ekstraktu). Brak właściwości orzeźwiających, pijalność zdecydowanie zbyt niska jak na lagera. Wreszcie minimalnie wyczuwalny diacetyl, który daje nieprzyjemny maślany posmak. Plusa postawiłbym za to za osiadającą goryczkę oraz lekką nutę melanoidową (skórka od chleba). Ratują one dość ubogi smak Toporka.

Nieco lepiej jest z zapachem, tu cytrusowa woń jest już wyraźna (ja wyczuwam mango i limonkę), choć dość ulotna – z każdym łykiem zaczyna tracić na wartości, a do gry wchodzą przywołane: diacetyl i melanoidy.

Plusy Toporek zbierze za pianę: jest bardzo ładna, drobnopęcherzykowa, bielusieńka i choć niewysoka, to długo się utrzymuje i osiada na ścianach naczynia. Plus także za kolor, słomkowo-żółty, z klarownością lekko zmąconą brakiem filtracji.

Czego Bojanowi potrzeba, by jego talent się rozwinął? Albo mądrzejszego wykorzystania  właściwości chmielów amerykańskich i ubogacenia smaku, albo też ukrycia na etykiecie nazwy cascade. Patrzysz na nią i robisz sobie nadzieję, że to piwo z każdym łykiem będzie strzelało ci gole. Jednak Bojan to Bojan – zablokował się i do bramki nie trafia. Szkoda, bo ciągle rości nadzieje. Więc na zachętę:

piwo6

(Visited 93 times, 1 visits today)

0 komentarzy na temat “Bojan prawie jak Krkić

  1. Napiszę tak – Bojan Toporek parę tygodni temu wpadł mi w oko i kupił mnie nazwą, więc i ja kupiłem Bojana Toporka 😉 A że akurat szedłem do Marcina T., to się podzieliłem 50/50. Łącznie nasze recenzje złożyłyby się na 6, tyle że Marcin nazwał piwo „dziwnym” (w pozytywnym sensie, podobno ;)), mi natomiast po prostu smakowało. Nuty cytrusowe, których jako laik (nie myślałem, że kiedyś siebie tak w kontekście piwa siebie określę…) z cascade nie powiązałem, są dla mnie wystarczająco wabiące, a wyraźnie wodnistym (przy tuzach „polskiej wodnistości”) też bym go nie nazwał. Propsy za wyczuwanie (i nazwanie) diacetylu i melanoidów 😉

    • Masz rację, że w Polsce wodnistość piwa to standard, ale wynika to z małej ilości ekstraktu, który właściwie cały „idzie w alkohol” i nie wystarcza go na nadanie piwu pełnego smaku. Bojan z kolei tego ekstraktu ma relatywnie dużo jak na jasnego lagera, zupełnie nie wykorzystując potencjału. Stąd moja uwaga 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *