SUMMER BLACK ALE: czarne lato za pasem

Zapach skoszonej trawy – oto jeden z dowodów, że lato już zapasem. Matka Natura przyozdobiła mnie wieloma wadami, na szczęście poskąpiła mi alergii. Z tego powodu okres pylenia roślin wszelakich, a także koszenia traw nie kojarzy mi się z zatkanym nosem, a z nadchodzącymi wakacjami. Gdy tylko ten piękny aromat puszczał do mnie oko, od razu czułem, że już niedługo będzie można cisnąć plecak w kąt i napawać się nadchodzącym wolnym.…

DEEP LOVE: cudowne dziecko dwóch mistrzów

Jeden z najlepszych europejskich browarów oraz polscy przodownicy piwnej rewolucji umówili się na rendez-vous. Po kilku dniach wspólnego pożycia oraz tygodniach leżakowania na świat przyszło ich dziecko co się zowie Deep Love. AleBrowar i Nøgne Ø. Truizmem byłoby wymienianie ich zasług dla rozwoju piwowarstwa w Polsce i Norwegii (i Europie w ogóle) – obie firmy pchają wózek z napisem „piwna rewolucja” i mam wrażenie, że z każdym rokiem nabierają rozpędu,…

GOLDEN MONK: gen dominujący

„Ojcze, przebacz mi, bom naobiecywał cudów, a w rzeczywistości jestem całkiem zwyczajnym mnichem” – takoż w pierś uderzyć winien się Golden Monk z AleBrowaru. Braciszek tyleż smaczny, co niekoniecznie zaskakujący. Zakapturzony trunek pojawił się jesienią zeszłego roku i od samej zapowiedzi był piwem wyjątkowym. Dla pomorskiego browaru był to dziesiąty produkt, więc by uczcić ten mały jubileusz, postanowił wypuścić na rynek coś specjalnego. Padło na mieszankę…

ŻYTORILLO: o jeden chmiel za daleko

Jestem hop headem i wcale się tego nie wstydzę, ale uważam, że nie każdemu piwu przystoi zabijać goryczką. Browar Pinta i jego piwowarzy ceniony jest u nas z kilku powodów: raz, że niejako rozpoczął rewolucję piwną w Polsce, dwa – warzy w przeważającej większości bardzo dobre piwa, trzy – ma jaja, by kombinować z nowymi formułami. W zeszłym roku towarzystwo owo wymyśliło sobie, że stworzy autorską wariację na temat American Rye Beer,…

OTO MATA IPA: India Pils Ale

Aż na Daleki Wschód (a pewnie do najbliższej Biedronki) myśli powiodły załogę Pinty. Efekt jest co najmniej frapujący. American India Pale Ale – gatunek, który wywrócił do góry nogami pojęcie przeciętnego konsumenta o piwie. Mimo że rewolucyjny, że ciągle znajduje nowych zwolenników, a cała masa świeżych fanów browarków dopiero się z nim zapoznaje, to jednak – pozwolę sobie zaryzykować taką tezę – niektórym zdążył się już przejeść.…

ZEUS: diabeł tkwi w szczegółach

Władca Olimpu kolejny raz odwiedził ziemian. Tym razem nie po to, by przytulić się do jakiejś niewiasty z gatunku homo sapiens, ale by pobłogosławić piwu nazwanemu na jego cześć. Oj, trochę się naczekaliśmy na kolejne warki z browaru Olimp, acz nie ma co się torunianom dziwić. Poprzednik, Russian Imperial Stout Hades był piłem totalnym, podkręconym do granic możliwości, wykoncypowanym i wygłaskanym. Piwowarzy nie mieli zamiaru spuszczać z tonu i na tapetę wzięli…

SAMOSIERRA: nie oceniaj książki po okładce

Takoż prawił w słynnej piosence autorstwa Williego Dixona Bo Diddley. Po raz kolejny przekonałem się, że to najświętsza prawda. Grzebałem sobie wśród polskich piw usytuowanych na jednej z półek w pewnym piwnym sklepie. Większość z nich cieszyła oczy pomysłowymi etykietami i niezłym wykonaniem, wszak zasada głosi: chcesz się sprzedać, musisz rzucać się w oczy. Pośród ładnych butelek stało jedno brzydkie kaczątko z paskudną ciemną etykietą, wykonaną…