NBA GLOBAL GAMES: Londyn, czyli tam i z powrotem

W 39 godz­in do Wielkiej Bry­tanii na mecz i piwo, czyli jak w prosty sposób spełnić dziecięce marzenia. Gdy 10-let­ni Jer­ry po raz pier­wszy obe­jrzał mecz NBA (z odt­worzenia, a jakże), z miejs­ca zakochał się w amerykańskiej koszyków­ce. Michael Jor­dan i jego Chicago Bulls wygry­wali wtedy po pasjonu­ją­cym poje­dynku z Utah Jazz i zdoby­wali mis­tr­zost­wo ligi. Magii całe­mu wydarze­niu dodał seans z filmem „Kos­miczny Mecz”, po którym Jer­ry postanow­ił, że kiedyś pojedzie na mecz…

RIO 2016 — mimo wszystko

Kremówki, zapiekanki z Placu Nowe­go, muzyka Beat­lesów, wresz­cie Igrzyska Olimpi­jskie. Wszys­tkie te rzeczy zawsze cud­own­ie smaku­ją, nieza­leżnie od okolicznoś­ci. Współczes­ny sport usil­nie chce, bym przes­tał się nim intere­sować. Powodów mógłbym wymieni­ać dziesiątki. Ot, weźmy taki dop­ing. To jest wręcz nies­maczne, gdy oglą­dasz rywal­iza­cję na najwyższym poziomie, a z tyłu głowy dźwięczy czy pytanie: “ciekawe, który/która z nich się szprycu­je”. Kole­jne bas­tiony pada­ją, a szczegól­nie przykro…

Durant, czyli wrzód na tyłku NBA

Najlep­sza liga koszykarska świata to pan­teon gigan­tów, z które­go Kev­in Durant postanow­ił się spry­t­nie ewakuować. Zara­bi­an­ie na życie jako sportowiec jest dość specy­ficzną for­mą pra­cy. Niby jak każdy zjadacz chle­ba dążysz przede wszys­tkim do utrzy­ma­nia siebie i rodziny oraz zapewnienia spoko­jnej emery­tu­ry, ale jako ele­ment wiel­kich igrzysk masz na sobie ogrom­ną odpowiedzial­ność moral­ną. Mil­iony ludzi patrzą na Ciebie, bo mają Cię za wzór. Pres­ja, skutecznie…

EURO 2016 — kilka wniosków po tygodniu

Tydzień zma­gań najlep­szy­ch europe­js­kich reprezen­tacji za nami. Uważnie je śledzę, dlat­e­go chci­ałem podzielić się z wami kilko­ma obserwac­jami. Pra­ca w domu, przy kom­put­erze, ma cza­sami swo­je zale­ty. Ot, na przykład taką, że mogę ogląd­nąć prak­ty­cznie wszys­tkie mecze Euro 2016, bez szkody dla mojej pra­cy zawodowej i “po godz­i­nach”. Oczy­wiś­cie nie robię tego za pomocą dekodera Pol­satu ani IPLA. W dupie mam kodowanie najważniejszy­ch wydarzeń…

Gotowy na Euro 2016

Piłka noż­na nie jara mnie już tak bard­zo, jak kiedyś, ale nad­chodzące Mis­tr­zost­wa Europy będę śledz­ił z zapartym tchem. Naduży­wany cytat Bil­la Shankly’ego “piłka noż­na nie jest sprawą życia i śmier­ci. Jest czymś zde­cy­dowanie więk­szym” (czy jakoś tak) był moją mantrą w lat­ach pod­stawówki i gim­nazjum. Całymi dni­ami uga­ni­ałem się za piłką z kolegami, oglą­dałem wszys­tkie mecze trans­mi­towane przez TVP i Pol­sat, oraz skrzęt­nie…

O głupich przepisach w piłce nożnej

I o tym, jak to się robi w NBA. Sezon w Lidze Mis­trzów i NBA zmierza ku koń­cowi. Finałowe roz­gry­wki, które obser­wu­ję z uwagą od kilku tygod­ni po raz kole­jny przy­pom­ni­ały mi wyżs­zość koszykówki nad piłką kopaną. O wielu kon­trow­er­s­jach, o których zaraz napiszę, dysku­tu­je się w piłkarskim świecie od daw­na, tyle że nic konkret­ne­go się w ich tema­cie nie wydarzyło. I tu wychodzi na wierzch pier­wsza różni­ca pomiędzy FIFA/UEFA a amerykańską ligą zawodową.…

Koniec z dopingiem

Czyli rzecz o tym, o czym wszyscy wiedzą, wszyscy piszą, ale ja też muszę. Będąc młodym szczylem, w wieku okołogim­naz­jal­nym, zakochałem się bez pamię­ci. Maria Szara­powa jej było — rok starsze ode mnie urodzi­we dziew­czę, co częs­to goś­ciło na plakat­ach w “Bravo Sport”, mniej lub bardziej ponęt­nie odziane. Wzdy­chałem sobie cichutko do Marysi nocami, nawet wtedy, gdym był starszy, zaję­ty, mądrze­jszy. I nagle Marysia…